Błyskawice

 

Błyskawice

 

 

Adamowi Michnikowi

 

Mało rozumiejąc i pragnąc wiedzy

żyliśmy. Jak rośliny, szukające

światła, szukaliśmy sprawiedliwości

i znajdowaliśmy ją tylko w roślinach,

w ogromnych jak zapomnienie liściach

kasztanów, w krzewach paproci, które

kołysały się wolno, nic nie obiecując.

W ciszy. W muzyce. W wierszu. Szukaliśmy

sprawiedliwości, myląc ją z pięknem.

Surowe prawa rządzą wzruszeniem.

Odwracaliśmy się od okrucieństwa

i nudy. Nie ma rozwiązania, tyle

wiedzieliśmy, są fragmenty, i to,

że mówimy pełnymi zdaniami zdawało nam się

dziwnym żartem. Jak łatwo było nienawidzić

policjanta. Nawet jego twarz stawała się

częścią munduru. Cudze błędy umieliśmy

rozpoznać. W rzece, w upalny dzień, odbijały

się góry i obłoki. Życie było wtedy

okrągłe jak balon, który się unosi.

Świerki stały nieruchomo, pełne cienia

i chłodu, jak wnętrze oceanu. Zielone

oczy, twoja wilgotna skóra, jaszczurko.

Wieczorem nieme błyskawice migotały

na niebie. To cudze myśli

paliły spokój i pewność. Trzeba było

pakować się w pośpiechu i jechać dalej,

na wschód albo na zachód, rysując mapę

trasą ucieczki.

 

 

wiersz z tomu Jechać do Lwowa

cyt. za: Adam Zagajewski, Wiersze wybrane, Wydawnictwo a5, Kraków 2010, s. 87-88

 

 wiersz czyta autor