Wędrowiec

 

Wędrowiec

 

 

Wchodzę do poczekalni dworcowej, gdzie

duszne powietrze.

                  W kieszeni mam książkę,

czyjeś wiersze, ślady natchnienia.

Obok, na ławkach, dwóch włóczęgów i pijak

(albo dwóch pijaków i jeden włóczęga).

Na drugim końcu sali, patrząc gdzieś

w górę w stronę Italii i nieba,

siedzi wytworne starsze małżeństwo.

Zawsze byliśmy podzieleni. Ludzkość, narody,

poczekalnie.

                  Zatrzymuję się na moment,

niepewny do którego przyłączyć się

cierpienia.

                   Wreszcie siadam pośrodku,

czytam. Jestem sam, ale nie samotny.

Wędrowiec, który nie wędruje.

                  Gaśnie

olśnienie. Góry oddechów, duszne

doliny. Wciąż trwa dzielenie.

 

 

wiersz z tomu Jechać do Lwowa

cyt. za: Adam Zagajewski, Wiersze wybrane, Wydawnictwo a5, Kraków 2010, s. 109